Porto Beer Fest, czyli Kingpin znowu w trasie

2017-06-20
IMG_8593a
Z Octavio Costa, organizatorem łącznie już sześciu piwnych festiwali w Portugalii, znamy się od dłuższego czasu. Octavio od dawna zapraszał nas na którąś ze swoich imprez, a my zawsze odpowiadaliśmy, że kiedyś na pewno :) Kiedy więc tej wiosny ponownie się do nas odezwał z zaproszeniem na swoje festiwale, pozostawiając wybór całkowicie w naszej gestii, nie mogliśmy dłużej odmawiać i obiecaliśmy przyjazd z naszymi piwami w czerwcu do Porto.

Już po zgłoszeniu okazało się, że Porto Beer Fest to w tym roku impreza aż 5-dniowa, a my w dodatku, z różnych prywatnych powodów, na festiwal możemy pojechać w bardzo okrojonym składzie. Cóż począć, podjęliśmy wyzwanie i na tydzień wybraliśmy się do Porto, zabierając ze sobą kilkanaście kegów naszych piw.

Rewolucja piwna w Portugalii dopiero nabiera tempa, a piwa rzemieślnicze na razie nie mają ani komfortowej pozycji ani super sprzyjających warunków do rozwoju. Składa się na to kilka czynników. Pierwszym z nich jest z pewnością fakt, że Portugalia jest relatywnie małym rynkiem, a spożycie piwa nie jest specjalnie wysokie. Brak tradycji piwnych sprawia też, że wiedza o piwie jest mała, a czasami nawet dramatycznie mała (nigdzie nie natłumaczyłem się tyle z czego się robi piwo, nie mówiąc o wyjaśnianiu czym jest IPA). Dużym problemem jest też polityka koncernów (a zwłaszcza jednego z nich), które w Portugalii zachowują się w stosunku do rewolucji piw rzemieślniczych dużo sprytniej niż na innych rynkach europejskich. Mam na myśli Carlsberga, właściciela jednej z dwóch wiodących marek koncernowych eurolagerów w Portugalii - Super Bock, który powołał do życia zupełnie nową markę - Selecção 1927, która zwykłym konsumentom nie kojarzy się z koncernem, a która wycina rodzimy craft w zarodku. To oczywisty przykład piw "crafty", czyli podszywania się pod craft przez koncerny, jednakże biorąc pod uwagę wspomniany niski poziom wiedzy o piwie, piwa w stylach Munich Dunkel, Bavaria Weiss czy Bengal Amber IPA oferowane przez koncern pod marką Selecção 1927, okazały się wystarczająco "nowofalowe" dla niewyrobionego portugalskiego konsumenta. Temat jest mocno komentowany w portugalskiej scenie craft i da się wyczuć swego rodzaju bezradność wobec poczynań koncernu. Portugalski craft ma więc pod górkę już na starcie.

Ale wróćmy do festiwalu :) Porto Beer Fest zorganizowano w super przyjemnej lokalizacji, w parku Jardins do Palácio de Cristal, dużej przestrzeni w centrum miasta, raptem kilkanaście minut pieszo od starówki. Na miejscu wszyscy wystawcy dostali do dyspozycji identyczne, porządne, wygodne stanowiska, w pełni wyposażone w sprzęt do wyszynku i wzorowo oznakowane. Do tego duży plac z mnóstwem ławek i stołów dla festiwalowiczów, duża scena i kilkanaście foodtrucków. Na miejscu myjki do szkła. Wszystko czego dobry festiwal potrzebuje, a może i więcej niż oferuje niejeden. Piwo lane wyłącznie w szklanki festiwalowe o pojemności 200 ml i z dodatkową cechą 100 ml, które odwiedzający festiwal kupowali przy wejściu za 3 euro. Cały obrót oparty wyłącznie o żetony. Ceny piw każdy wystawca mógł ustalić dowolnie według własnego uznania, jednak dominowały ceny 1 euro za 100 ml i 2-2,50 euro za 200 ml. Przejrzyście, łatwo, wygodnie, ekologicznie :)

Frekwencja na festiwalu zaskoczyła nas już w środę, pierwszego dnia festiwalu, a "zejście" naszych piw już po pierwszym dniu zwiastowało, że sprzedaż możemy zakończyć przedwcześnie :) Tak też się stało i ostatni dzień festiwalu zaczynaliśmy z jednym ostatnim kegiem, który również nie pozostał na kranie zbyt długo. Według informacji organizatora, przez festiwal przewinęło się ponad 25 tysięcy osób, a przygotowane 20 tysięcy szklanek skończyło się wcześnie przedostatniego dnia, co zmusiło organizatora do wsparcia się szkłem zaplanowanym na kolejne festiwale :) Organizacyjnie i frekwencyjnie więc - pełen sukces!

Nas ucieszył jednak najbardziej znakomity odbiór naszych piw, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że na festiwalu zaprezentowaliśmy raczej nasze klasyki niż rzadziej warzone piwa. Rocknrolla, Phantom, Mandarin i Headbanger znikały w mgnieniu oka. Mocno rumiankowy Alphonse zyskał spore uznanie portugalskich piwowarów i wymieniany był wśród najciekawszych piw festiwalu.

W trakcie 5 festiwalowych dni było też mnóstwo okazji do nawiązania nowych znajomości z portugalskimi piwowarami, jak też spróbowania ich piw i ogólnie rozeznania się w scenie craft w Portugalii. Czołówkę browarów portugalskich tworzą niewątpliwie browary Dois Corvos (z polskim piwowarem, Pawłem Nowakiem, w składzie), Letra, Post Scriptum, Sovina, Praxis, Mean Sardine. Spodobały nam się też piwa zaprezentowane przez mniejsze browary D'Os Diabos, Vandoma, OPO 74. Dobre piwa przywieźli Włosi z CR/AK, Amerykanie z hiszpańskiego Jakobsland (m.in. ostatni kooperacyjny porter bałtycki z Widawą) i Baskowie z Bidassoa Basque Brewery. Portugalskie piwa rzemieślnicze charakteryzuje duży balans i pijalność, przywiązanie do stylu, eksperymenty są raczej zachowawcze, a piwa barrel-aged czy kwaśne zdają się dopiero startować. Nie zmienia to faktu, że wiele piw, zwłaszcza bardziej renomowanych browarów, jest rzetelnie wykonana i zwyczajnie dobra.

Porto Beer Fest okazał się dla nas zarówno sporym sukcesem sprzedażowym, jak i świetnie spędzonym czasem z przepiękną, upalną pogodą i towarzystwem przesympatycznych ludzi, którzy na każdym kroku starali się byśmy czuli się jak u siebie w domu. Z wyjazdu do Porto jesteśmy więc bardzo zadowoleni i cieszymy się, że mogliśmy pokazać się z naszymi piwami rodzącej się piwnej społeczności w Portugalii.

Marek
Udostępnij:

Kingpin jest tylko dla dorosłych Kingpin is only for adults

Czy masz ukończone 18 lat? Are you over 18 years old?

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookies, które mogą być zapisywane na twardym dysku Twojego komputera.
Wchodząc na stronę wyrażasz zgodę na używanie plików cookies.
This site uses cookies. By continuing to browse the site, you are agree to our use of cookies.