Bergen Craft Beer Fest, czyli w Norwegii na wypasie

2017-05-23
18581594_1761495993877536_1396989418135137420_n
Dwie godzinki na lotnisku w Kopenhadze w oczekiwaniu na docelowy lot do Poznania to w sam raz chwila by napisać kilka zdań o festiwalu, który zakończył się w ostatnią sobotę późnym wieczorem, a w którym mieliśmy niekłamaną przyjemność wziąć udział jako wystawcy.

W Bergen od lat odbywa się festiwal norweskich piw. Znalazła się jednak grupa zapaleńców i miłośników piwa rzemieślniczego, która w odpowiedzi na to co dzieje się obecnie w piwie craftowym w Europie, postanowiła zorganizować festiwal z prawdziwego zdarzenia z międzynarodową obsadą. Tak powstał zupełnie nowy, niezależny Bergen Craft Beer Fest, którego pierwsza edycja odbyła się właśnie w miniony weekend 19-20 maja. Jako, że zarówno miejsce, jak i lineup festiwalu bardzo nam się spodobały, nie wahaliśmy się długo i postanowiliśmy skorzystać z zaproszenia organizatorów i wybrać się z naszymi piwami do Bergen.

Na miejscówkę festiwalu wybrano piękny, industrialny stary budynek, mieszczący się w samym centrum miasta przy samym porcie. Budynek mieścił onegdaj fabrykę konserw z sardynek, a obecnie pełni rolę centrum kulturalnego, gdzie odbywają się koncerty, wystawy i różne inne eventy. Na cele festiwalu przeznaczono dwie sale, w których zgromadzono 30 prostych stoisk dla wystawiających się browarów. Organizatorzy zadbali o przygotowanie stoisk i podłączenie odpowiednich piw na wszystkich stoiskach. Festiwal odbywał się wg coraz popularniejszej ostatnio formuły "skandynawskiej", czyli w ciągu dwóch festiwalowych dni zorganizowano łącznie cztery 4-godzinne sesje, po dwie dziennie przedzielone przerwą na zmianę piw na kranach i chwilę wytchnienia dla wystawców. W trakcie każdej sesji każdy browar serwował wyłącznie dwa piwa, z założenia inne na każdej sesji, choć powtórki były akceptowane. Goście festiwalowi mogli kupić bilety na każdą sesję osobno, na cały dzień bądź na cały festiwal. Przy wejściu każdy otrzymał stosowną opaskę oraz zgrabne szkło festiwalowe o pojemności 100 ml. W ramach biletu każdy gość mógł zdegustować tyle piwa na ile tylko miał ochotę.

Jak na pierwszą edycję festiwalu, skład wystawców robił spore wrażenie i od razu widać, że organizatorzy mają ambicje by festiwal znalazł się w ekstraklasie, jeśli nie europejskich festiwali to tych w Europie Północnej już z pewnością. Nie będę wymieniał wszystkich 30 wystawców, bo każdemu z nich należałoby poświęcić co najmniej kilka zdań, każdy dociekliwy czytelnik z łatwością zaspokoi swoją ciekawość w tym zakresie chociażby przeglądając zdjęcia na naszym profilu na Facebooku. Dość powiedzieć, że organizatorzy zgromadzili czołowe browary z większości najciekawszych piwnie krajów Europy, a obecni byli też topowi goście z USA. Wybór piw był więc naprawdę imponujący, a biorąc pod uwagę formułę festiwalu i fakt, że każdy wystawca zaprezentował 7-8 piw, w trakcie festiwalu można było spróbować dobrze ponad 200 wyśmienitych piw. Pomimo faktu, że bilety nie należały do najtańszych (jak wszystko w Norwegii zresztą), dla miłośników piwa rzemieślniczego był to z pewnością niemały rarytas.

Organizacyjnie festiwal to absolutnie czołówka tego, co było nam dane doświadczyć na festiwalach, a poza Polską braliśmy już udział w niemałej ich liczbie. Organizatorzy zadbali o wszystko by wystawcom zagwarantować najlepsze warunki pracy na festiwalu, jak i całego pobytu w Bergen. Naszą wizytę zaczęliśmy od kilkugodzinnego rejsu po okolicach Bergen w przededniu festiwalu, gdzie mieliśmy okazję poznać organizatorów i tych spośród wystawców, których nie spotkaliśmy wcześniej na międzynarodowym szlaku. A i znajomych z innych europejskich festiwali nie brakowało. Po pierwszym festiwalowym dniu wybraliśmy się całą ekipą na afterparty pod Bergen do browaru 7 Fjell, który jest dumą nie tylko craftu w Bergen, ale i w całej Norwegii. Po zakończeniu drugiego dnia organizatorzy zadbali o afterparty dla wystawców w salach festiwalowych. Wszystkie pozafestiwalowe aktywności sprzyjały integracji browarów, nawiązywaniu i zacieśnianiu znajomości i sprawiły, że na płaszczyźnie "socjalnej" i towarzyskiej był to z pewnością najlepszy festiwal w jakim było nam dane dotychczas brać udział.

Na festiwalu zaprezentowaliśmy siedem spośród naszych piw, które spotkały się z dobrym lub bardzo dobrym przyjęciem. Rekordy popularności i uśmiechów na twarzach bił Turbo Geezer leżakowany z malinami w beczce po bourbonie, jednakże niemal równie dobrze radził sobie Alphonse, Intergalactic czy Phantom.

Jak widać, z Bergen wracamy zadowoleni, jeśli nie zachwyceni. Piękne miasto z bardzo przyjaznymi ludźmi, piękna surowa przyroda wokół, świetna organizacja festiwalu i doskonali wystawcy sprawili, że Bergen Craft Beer Fest na pewno będziemy długo wspominać. Jeśli dodać do tego, że w mieście słynącym z 270 dni deszczowych w roku, przez całe 3 dni mieliśmy piękną, ciepłą, słoneczną pogodę wyjazd możemy uznać wyłącznie za bardzo udany pod każdym względem!

Marek
Udostępnij:

Kingpin jest tylko dla dorosłych Kingpin is only for adults

Czy masz ukończone 18 lat? Are you over 18 years old?

Niniejsza strona internetowa korzysta z plików cookies, które mogą być zapisywane na twardym dysku Twojego komputera.
Wchodząc na stronę wyrażasz zgodę na używanie plików cookies.
This site uses cookies. By continuing to browse the site, you are agree to our use of cookies.